piątek, 11 października 2013

Wyzwanie foto październik - dzień 5

Dzisiejszy temat wyzwania fotograficznego to: CHODZI ZA MNĄ.

Za mną chodzi mnóstwo rzeczy! Tańce do rana, dzika podróż motorem, wspinaczka wysokogórska, wycieczka do Nowej Zelandii... mogłabym wymieniać bez końca. Skupić się muszę na jednej, może najbardziej aktualnej, ostatnio chodzi za mną chwila wolnego czasu! Taka dłuższa chwila, zupełnej ciszy i spokoju z książką i winem. Proste, ale bardzo mi potrzebne. Tak, żeby kompletnie się wyłączyć! Najlepiej w hamaku i pod palmą nad turkusową wodą, ale nie będę wymagać zbyt wiele:). 
 Co za kim chodzi można się dowiedzieć TU.

czwartek, 10 października 2013

Wyzwanie foto październik - dzień 4

Wyzwanie na blogu Uli trwa, nie poddaję się i mimo niezbyt sprzyjającej aury staram się znaleźć z moim aparatem coś interesującego :). Temat na dziś to ŻÓŁTY.

Nie przepadam za kolorem żółtym i raczej zająłby razem z pomarańczowym jedne z ostatnich miejsc na liście ulubionych kolorów. Mam jednak bardzo pozytywne skojarzenie na hasło żółty. Jeśli śledzicie październikowe wyzwanie foto na moim blogu, to zapewne nie zaskoczy Was moje skojarzenie muzyczne. W drugim dniu wyzwania pisałam bowiem o tym, jak bardzo muzyka i kolor przeplatają się w mojej głowie (link do zobaczenia TU). Moje skojarzenie z kolorem żółtym to piosenka Yellow, mojej ukochanej grupy Coldplay (do posłuchania TU, bardzo polecam:). "Look at the stars, look how they shine for you..", następne skojarzenie z gwiazdami nasuwa się samo, nazywam się w końcu Gwiazda:) i tworzę dla Was Starsinspirations!

Postanowiłam, że nie będę jednak fotografować ani okładki płyty, ani gwiazd... Zdecydowałam się znaleźć coś żółtego dookoła siebie. Planowałam oczywiście pójść do kuchni, pod dostatkiem tam bananów, cytryn, może nawet melon by się znalazł. Zanim jednak wstałam od stołu, mój wzrok padł na podłogę, gdzie bawiła się moja mała księżniczka. Nie zastanawiałam się długo, zebrałam garść z całej sterty rzeczy, które leżały pod moimi nogami i zrobiłam jej zdjęcie. Dzisiejsze odkrycie - najliczniejszą grupę żółtych przedmiotów w moim domu stanowią zabawki dziewczynek! Klocki, kredki, samochodziki itp. Sami zobaczcie, to tylko niewielki fragment ich żółtego imperium :).
Więcej żółtych inspiracji możecie znaleźć TU.
Pozdrawiam ciepło!

środa, 9 października 2013

Wyzawanie foto październik - dzień 3

Trzeci dzień i temat: ULUBIONY GADŻET.

Dla mnie wybór nie jest trudny i prawdopodobnie należę do najliczniejszej grupy, która jako ulubiony gadżet wskaże telefon. Nie będę więc przybliżała jego walorów i funkcji, gdyż wszyscy dobrze je znamy. Oczywiście one wszystkie też mają dla mnie ogromną wartość, ale telefon, tak naprawdę, stał się dla mnie wyjątkowo ważny w momencie, w którym wyjechałam z kraju. Dzięki niemu mam kontakt z całą resztą świata! Z rodziną. przyjaciółmi i znajomymi. W każdym miejscu i momencie. To sprawia, że troszkę mniej się tęskni. 
Moje zdjęcie na dziś przedstawia gadżet niezbyt dosłownie, bo istotna jest galeria zdjęć najbliższych osób odbijająca się w nim.
Gadżety innych uczestników wyzwania foto do zobaczenia TU.

wtorek, 8 października 2013

Wyzwanie foto październik - dzień 2

Drugi dzień wyzwania foto z bloga Uli
Temat : 2 RZECZY

Moja interpretacja na dziś w formie zdjęcia 2 w jednym. Dwie niesłychanie ważne rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie dnia. Przede wszystkim MUZYKA i sztuka ogólnie w różnych postaciach, ale muzyka nade wszystko! Druga rzecz to KOLORY, czerń i biel, wszystko między nimi, wszystkie odcienie szarości i kontrasty. Wszystko to, co przychodzi nam na myśl gdy myślimy o kolorze! 

Ja na hasło kolor mam w głowie muzykę. A na hasło muzyka.. kolory.
Więcej interpretacji wyzwania znajdziecie TU.

poniedziałek, 7 października 2013

Wyzwanie foto październik - dzień 1

Zaczęło się październikowe wyzwanie fotograficzne na blogu Uli. We wrześniu po raz pierwszy wzięłam udział w wyzwaniu i wciągnęło mnie niesamowicie. Dało możliwość poznania wielu wspaniałych blogów i ich autorek, skłoniło do refleksji i podzielenia się z Wami moją codziennością uchwyconą na zdjęciach.

Dzisiejszy temat wyzwania: TWOJA SŁABOŚĆ.

W moim przypadku to temat rzeka! Słabości to moje drugie imię :). I tu się zaczynają schody, bo jak ująć to na jednej fotografii. Mam bowiem słabość do wszystkich pięknych rzeczy! Ludzi, wnętrz, architektury, krajobrazów, mody, malarstwa, muzyki... Moją codzienną słabością jest kawa, moje małe księżniczki, mój książę z bajki, spacer nad jeziorem, czy chwila z książką. 

Po krótkiej analizie postanowiłam skupić się na słabości, którą mam od kiedy pamiętam, nieprzerwanie i nasilającą się! Jest to słabość do prac manualnych; szycia, rysunków, malowania, wycinania, klejenia. Uwielbiam farby, pastele, kredki, wstążki, tkaniny, taśmy i papiery. Wystarczą mi nożyczki i kilka kartek, żebym miała kilkanaście pomysłów na ich wykorzystanie. Kolekcjonuje fragmenty materiałów, papierów, guziki, sznurki, kokardki. No słabość jak się patrzy :). A poniżej sfotografowałam dla Was garść najczęściej używanych rzeczy.

piątek, 4 października 2013

Miękkich splotów ciąg dalszy.

Przy mojej wielkiej miłości do wełnianych miękkości i przy coraz mocniej stukającej w okna jesieni nie mogłam ograniczyć się do jednego posta z moimi dzierganymi inspiracjami :)
Po przygodzie z koszyczkami z włóczki zpagetti (tu) nie musiałam długo czekać, żeby zabrać się za uszycie poduchy. Znana jestem z mojej ogromnej miłości do szarości, więc kolorystyka poduchy idealnie wpisuje się w moje klimaty. 
Stworzenie takiej poduchy nie wymaga skomplikowanej pracy, wystarczy uszyć zwykłą poszewkę na poduszkę, a do niej doszyć robótkę z włóczki. Taki kawałek robótki jaki ja potrzebowałam do mojej poduchy wykonuje się bardzo szybko. Zpagetti jest grubą włóczką, przy pomocy grubych drutów błyskawicznie zużywa się cały motek.
Włóczka z dzianiny jest ciężka, więc poducha jest bardzo stabilna, świetnie nadaje się jako element dekoracyjny na sofę, czy fotel.

Kolejne inspiracje wpiszą się w proponowany już kilkukrotnie na blogu pomysł na recykling. W każdej szafie zalegają nienoszone ubrania, czy nieużywane tkaniny. Dajmy im nowe życie.
Poniżej poduszka uszyta z tuniki i ozdobiona włóczką. Aby stworzyć taką małą poduszkę nie potrzebujemy nawet maszyny, wystarczy stary sweter, igła, nić i wkład. Możemy wykazać się pomysłowością, doszywać litery, wstążki, czy guziki. Poduszek nigdy nie jest za wiele, więc nie musimy się ograniczać :).


Wymagającym trochę więcej pracy pomysłem na wykorzystanie wełnianych ubrań jest uszycie z nich nowej rzeczy. Ja na jesienne dni zmieniłam dwa swetry na dwie sukienki. Długo trzymałam kilka swetrów ze względów sentymentalnych, a teraz mam je nadal, wspomnienia również, tyle, że nie leżą w szafie, lecz mają nowe życie.

Dla młodszej córeczki uszyłam prostą sukienkę, wykończyłam ją na ramionach dekoracyjnymi kokardkami.
Dodatkowo uszyłam kilka gwiazdek. Nie mylicie się jeśli nasuwają Wam się skojarzenia świąteczne... Gdy kilka dni temu byłam w ikei i zobaczyłam dekoracje bożonarodzeniowe trochę się zdziwiłam, ale po chwili namysłu doszłam do wniosku, że ja w sumie też z początkiem października zaczynam już myśleć o świętach. Jak już pocięłam sweter, to nie opłacało się trzymać jego fragmentów do grudnia :).

Sukienka dla starszej księżniczki ma podobny krój, tylko inne wykończenie. Doszyłam ozdobny kołnierzyk i gwiazdkę. Niestety nie miałam elastycznych nici i przy przyszywaniu na maszynie wełnianych ozdób lekko się pofalowały, ale uznajmy to za zaplanowany efekt :).

Mam nadzieję, że moja druga dawka jesiennych inspiracji przypadnie Wam do gustu i zachęci do tworzenia w domowym zaciszu cieplutkich rzeczy, które sprawią, że z uśmiechem na twarzy skonfrontujemy się z nadchodzącymi chłodami.


środa, 18 września 2013

Miękkie sploty na jesienne dni.

Przyznam Wam się na wstępie do jednej z moich cech, niestety mam w sobie trochę z natury narzekacza. Jak jest wiosna, to czekam na lato, a latem na jesień. W tym roku już w sierpniu kupowałam włóczki i druty. Wiem, to dziwne, ale dzięki temu teraz, gdy przyszły chłodniejsze dni, nie zaczynam robótek, tylko mam już gotowe kilka mięciutkich i cieplutkich rzeczy.
Stałym elementem mojej garderoby są szale i chusty, uwielbiam je! Ostatnio dołączyły do nich również kominy. To one poszły na pierwszy ogień moich dziewiarskich robótek. Dawno nie robiłam na drutach, więc wiedziałam, że najlepiej jako pierwszy uszyć szal, albo komin, gdyż są najprostsze. Zrobiłam komin, a efekt poniżej.
Jeśli chodzi o ściegi, to dopiero zaczęłam eksperymentować, właśnie ruszyły moje pierwsze próby robienia na drutach warkoczy. To są jednak początki, więc się jeszcze nie ma czym chwalić. Prezentowane dziś rzeczy są dziergane najprostszymi splotami.

















Najbardziej lubię grube włóczki i druty, gdyż szybko jest efekt. Wciąż robię dla córeczki komin z cienkiej wełenki i końca nie widać. Dla siebie wybrałam miękką, turkusową wełnę, żeby trochę zawalczyć ze swoim uzależnieniem od szarości :).

Kolejna rzecz, to mała porcja inspiracji do domu. Odkryłam wspaniałą włóczkę, nazywa się Hoooked Zpagetti. To jest nowość na rynku i jest rozchwytywana. Hoooked Zpagetti to dzianina cięta w cienkie pasy, umożliwia niesłychanie szybkie szydełkowanie, jest niedroga i ma przepiękną gamę kolorów. Ja kupiłam ją w Szwajcarii, ale jest również dostępna w Polsce.
Gdy ją zobaczyłam, od razu wiedziałam, że wykorzystam ją do stworzenia elementów dekoracji wnętrz. Zachwycam się dywanami, czy poduszkami o bardzo grubych splotach. Postanowiłam jednak zacząć od mniejszej skali.
 
Zaczęłam robić dekoracyjne pojemniki z włóczki. Zawsze brakuje mi koszyków, pudełek i pojemników na drobiazgi, a takie elastyczne i miękkie mogą być wykorzystane na bardzo wiele różnych sposobów.

W robieniu na drutach stawiam pierwsze kroki, więc właściwie mnóstwo rzeczy mnie zaskakuje. Prezentowane koszyki powstawały metodą prób i błędów. Nie wiedziałam jak zrobić koło na drutach, a wykonanie go na szydełku jest dość skomplikowane, dlatego początkowo dno koszyków miało być kwadratowe. Postanowiłam jednak spróbować wydziergać coś, co mniej więcej ma formę koła. Na szczęście dna właściwie nie widać, więc nie będę się tłumaczyć z efektu końcowego tych prób :).
















Podczas robienia na drutach taka bawełniana włóczka znika ekspresowo, zanim się zorientowałam, przerobiłam motek, a raczej szpulę, która miała ok 120m. Jak będziecie mieli wybór, to nie zastanawiajcie się nad małymi szpulkami, tylko od razu bierzcie te większe. Chyba, że potrzebujecie włóczki na przykład do biżuterii, albo jako dodatek.



















Moja starsza córeczka, gdy tylko zobaczyła kosz pełen włóczek i usłyszała hasło czapki i szaliki, złożyła zamówienie na pompony. Zaczęłam więc moją małą produkcję :). Wykonanie pompona jest banalnie proste, w sieci krąży masa instrukcji. Te, które wykonałam, raczej nie trafią już na czapkę, czy szalik, bo dziewczynki uwielbiają się nimi bawić.

 
W sklepach i w sieci jest mnóstwo ubrań i przedmiotów z włóczki, ale nic nie zastąpi nawet niezbyt precyzyjnych, ale wykonanych własnoręcznie rzeczy. Zachęcam Was do działania i eksperymentowania!